Podsumowanie zimy

Podsumowanie zimy.

     Prawie przez całą zimę instalacja pracowała. Wypadł jedynie miesiąc luty. Było to spowodowane wymianą wymiennika. Wpłynęło to niestety na wyniki, co może znacząco zafałszować dane pomiarowe. Jednocześnie, przez okres zimowy dokonywałem szeregu zmian programowych, co dodatkowo wprowadza błąd w sprawności układu.

Prawdopodobnie uzyskanie ostatecznej odpowiedzi, czy taka instalacja przynosi nam oszczędności, czy choćby zarabia na siebie, będzie dopiero możliwe w przyszłym roku bądź jeszcze w kolejnym.

Okres zimowy, opałowy, liczę od października do kwietnia. Uzupełniłem tabelę z temperaturami średnimi oraz spalaniem gazu. Rozszerzyłem dane do wykresu i moim oczom ukazał się taki oto wykres.

Spalanie gazu i średnie temperatury miesięczne

Spalanie gazu i średnie temperatury miesięczne

Co ciekawe, spalanie wcale nie zmalało. Porównując spalanie z poprzednich lat, ale porównując całe okresy grzewcze, okazało się że spaliłem tyle samo gazu co w latach poprzednich.

Spalanie gazu w okresie grzewczym

Spalanie gazu w okresie grzewczym

Pierwszy rok, obarczony był znacznym wzrostem spalania, gdyż ściany nie były jeszcze wysuszone. Zwiększona przewodność ciepła oraz strata na odparowanie wilgoci ze ścian, zwiększyła znacząco spalanie. Na dzisiaj mogę powiedzieć, że fenomenalne oszczędności z rekuperacji można włożyć na półkę, między bajki.

    W planach na ten rok, mam ocieplenie dodatkowe kanałów wentylacyjnych. Obecnie mam wełnę 5 cm + wełnę 3 cm z folią aluminiową. Chcę dodać dodatkowe 10 cm wełny, na wszystkie kanały, skrzynki i rozdzielacze. Podczas inspekcji kamerą termowizyjną, wyszło parę miejsc, gdzie prosi się o poprawkę. Może po takich modyfikacjach, pojawią się jakieś oszczędności.

     Do dodatkowych obciążeń należy doliczyć energię elektryczną. Od chwili wystartowania centrali z licznikiem energii, nabiło mi już 115 kWh. Licząc od 1 listopada do dziś (3 maj) wychodzi po ok. 23 kWh na miesiąc (luty – centrala nie pracowała). Nie jest to jakaś zawrotna suma, bo wychodzi to ok. 12 zł miesięcznie do rachunku za prąd. Wymiana filtrów, co dwa miesiące dodaje ok. 4 zł miesięcznie

    To gdzie są te obiecane „złote góry”? Opowieści sprzedawców, o mega, super, hiper oszczędnościach też nie potwierdziły się. No to jak to jest z tą rekuperacją?

Osobiście uważam, że moje warunki początkowe są mocno wyśrubowane. Wcześniej moja wentylacja, trudno powiedzieć, że źle działała. Ona w ogóle nie działała. Miałem szczelną puszkę, w której wietrzenie zastępowało wentylację. Nawietrzniki w oknach, mimo, że były cały czas otwarte na oścież, nie dawały rady.

W moim przypadku instalacja nie przyniesie oszczędności.  Pojawia się efekt skali. Przy znacznie większej wymianie i małych stratach, sumarycznie straty ciepła mam na porównywalnym poziomie, co wcześniej. Dla osób, które w celach wentylacji mają mocno rozszczelnione okna, co chwila wietrzą, instalacja taka przyniesie więcej korzyści. W takich przypadkach poziom wymiany będzie utrzymany, ale straty relatywnie zmniejszą się.

Oszczędności u moim nie ma. Koszt utrzymania instalacji jest na poziomie kilkunastu złotych miesięcznie. Może po dociepleniu kanałów instalacja zarobi na siebie.

    To po co to wszystko ?

Zima w suchym mieszkaniu! Brak skroplonej wody na oknach. Pranie w okresie zimowym, schło w oczach. Dzieci znacznie lepiej przeżyły zimę, praktycznie nie chorowały, katar właściwie nie występował. Ja lepiej śpię.

Zupełnie inny zapach mieszkania. Brak zaduchu. Po gotowaniu usunięcie zapachu smażenia jest znacznie szybsze. Te wszystkie plusy niewymierne sprawiają, że dla mnie zmiana, z wentylacji grawitacyjnej, na mechaniczną, był strzałem w dziesiątkę. Pozbyłem się, głównego problemu, wilgoci. Czy zrobiłbym to jeszcze raz ? Tak. Komfort życia znacznie się poprawił. Nie zdawałem sobie sprawy jakie to ma znaczenie na życie codzienne. Na tym polu rekuperacja wygrywa.

Za pół roku, dopiszę coś o tym co daje i zabiera rekuperator latem. Teraz zaczyna się nowy okres wiosenno – letni. Nie będzie on może tak spektakularny jak zima. Pożyjemy zobaczymy.

Pozdrawiam

GrzegorzM.

14 thoughts on “Podsumowanie zimy”

  1. bt9

    Bardzo fajny blog :)
    Ja też planuję zrobić sobie rekuperator sam, ale podstawewe sterowanie dokupię, a bypass zrobie ręczny bo niestety ale elektronika dla mnie to magia totalna..

    1. GM Post Author

      Rekuperator jak najbardziej. Mogę szczerze polecić.
      Obecnie pracuję nad generatorem ozonu. Prace strasznie się wleką, bo brak czasu, ale powoli. Teoretycznie nic nie powinno się dziać, ale jak nie tu, to przyda się do odgrzybiania klimatyzacji w aucie.

      Pozdrawiam
      GrzegorzM

  2. Darek

    Przeczytałem cały blog i najbardziej cieszą mnie i przekonują do WM wnioski końcowe.
    Chciałbym jednak zauważyć, że moim zdaniem, oszczędności również są. Błąd tkwi w porównywaniu układu z prawidłowo działającą wentylacją do układu bez wentylacji. Sam Pan napisał „Wcześniej moja wentylacja, trudno powiedzieć, że źle działała. Ona w ogóle nie działała. Miałem szczelną puszkę”.
    Porównać należałoby do sytuacji ze sprawnie działającą wentylacją bez rekuperacji. Tylko takie porównanie będzie uczciwe i może nie góry, ale jakieś złote pagórki się pojawią.
    Piszę to jako przyszły użytkownik WM z rekuperacją, nie jestem związany z branżą.
    Pozdrawiam
    Darek

    1. GM Post Author

      Witam.
      To prawda, że porównuję efekty w dwóch odmiennych sytuacjach. Jeżeli wentylacja grawitacyjna pracowałaby prawidłowo, to koszty ogrzewania wzrosłyby, ze względu na większe straty ciepła usuwanego wraz z zużytym powietrzem. Dla przypadku kiedy przechodzi się z prawidłowo pracującej wentylacji grawitacyjnej na mechaniczną, to pojawią się oszczędności w ogrzewaniu.
      W mojej sytuacji kiedy mieszkanie nie było prawidłowo wentylowane, wychodzę na przysłowiowe zero licząc tylko koszt gazu. Zyskiem jest efektywna wymiana powietrza.

      Pozdrawiam
      GrzegorzM

  3. Jaro

    Witam
    Panie Grzegorzu coś mi tu nie gra kiedy pisze pan o mieszkaniu. Po za tym nie wierzę aby nie wietrzył Pan zamieszkanego mieszkania przez kolejne zimy przy niesprawnej wentylacji grawitacyjnej. Dla mnie to malaria i powinien Pan iść na pielgrzymkę w podzięce za uratowane zdrowie. Ważną sprawa jest też dobre ocieplenie budynku. Z tego co wiem rekuperacja została wmyślona dla domów pasywnych i przenoszenie instalacji na polskie „chałupy” trochę mija się z celem.
    Pozdrawiam
    Jaro.

    1. GM Post Author

      Witam.
      Naturalnie wietrzyłem. Latem, okna były cały czas uchylone, a w okresie jesienno-zimowym częste wietrzenia, przy pełnym otwarciu okien. Intensywnie – szybka wymiana powietrza, przy możliwie małym wychładzaniu ścian. Uciążliwe było to ciągłe wietrzenie. To skłoniło mnie do wymuszenia dodatkowego przepływu powietrza, ale jak już zacząłem rozgrzebywać temat wentylacji mechanicznej, to poszedłem za ciosem i urosło to do rekuperatora
      Tak jak Pan napisał, wilgoć i ciepło, to szybka droga do utraty zdrowia.

      Pozdrawiam
      GrzegorzM

  4. Jacek

    Witam,
    zainspirowany blogiem i wpisami na forum muratora, chcę zbudować swój reku.
    Proszę o informację co by Pan zmienił w swoim projekcie?
    Mam pomysł żeby zrezygnować z automatycznego bypasu w zamian zrobić kasetę letnią. Natomiast sprawę zamarzania wymiennika rozwiązać sterownikiem w przypadku spadku znacznej sprawności wyłączyć nawiew? Proszę o ewentualne sugestie.

    1. GM Post Author

      Witam.
      Zmieniłbym kasetę na filtry. Teraz zwiększyłbym powierzchnię filtrów, aby zmniejszyć częstotliwość zmian. Obecnie zmieniam co 2 miesiące. W mojej obudowie nie mam już miejsca, na większe filtry, ale dołożyłbym zewnętrzne kasety z filtrami. Problemem jest jednak brak miejsca na taką kasetę na wyciągu.
      Drugą sprawą mogło by być miejsce zbierania się skroplin. Obecnie mam w komorze „ciepłej” (wywiew). Po zmianie układu kanałów i przerobieniu centrali, skropliny zbierałyby się na stronie „zimnej” (wyrzutnia). jednak jest coś za coś. większa sprawność, ale też większe ryzyko zamarzania. Układ wykrywania zamarzania musi być czulszy i szybciej reagować.

  5. Wojtek

    Przeszedłem calego bloga. jestem pełen podziwu dla wytrwałości. Odnoszę wrażenie, że kluczową sprawą jest pilnowanie obmarzania wymiennika oraz wyrównywanie przepływów dla optymalizacji sprawności.
    W rozwiązaniu które robię u siebie zaplanowałem nieco inne podejscie do obu tematów. do detekcji obmarzania wymiennika chcę zastosować przetwornik różnicy ciśnień z wyjściem analogowym. Dzięki temu będzie można dokładnie wyznaczać opory przepływu. jest to niestety sporo droższe rozwiązanie. Ale zastosowanie presostatu ma swoje ograniczenia. Stosujac przetwornik i wprowadzając do snterownika krzywą oporu przepływu w funkcji przepływu detekcja bedzie działac niezaleznie od predkosci wentylatorow. Przesostat tak naprawde dziala prawidlowo przy jednej prekdosci.
    Druga sprawa to regulacja przepływów nawiewu i wywiewu. Czy rożnica wyrażona w procentach pomiedzy nawiwwem a wywiewem jest stała niezależnie od wielkości wydajności? Układ nie jest całkowicie liniowy. Dochodzą do tego zmiany w układzie w czasie tj. wzrost oporów brudzących sie filtrów. filt nawiewu szybciej sie brudzi, wwiec po jakims czasie nawiew spadnie bardziej niż wywiew.
    Rozjeżdżanie sie sprawnosci układu może tutaj mieć swoje przyczyny. Pracując nad koncepcją swojego układu zakładalem zamontowanie przetworników roznicy ciśnień na tlumikach. Tlumik w interesujacym nas zakresie pracy ma zaleznosc liniową pomiedzy prędkością przepływu a oporami. Mierząc spadek ciśnienia można dość łatwo wyznaczyć rzeczywistą wartość przepływu.
    Czy w swojej instalacji stosowałes tłumiki? Czy odczuwasz potrzebę ich stosowania?

    1. GM Post Author

      Witam.
      Bardzo fajny pomysł z tym analogiem na wymienniku. Nie pomyślałem o czymś takim. Zastanawiam się jak adaptować ten Twój pomysł u siebie. Mając taką mapę oporów wymiennika w funkcji przepływu, masz pełne odcięcie się od obrotów. Detekcja w pełnym zakresie.

      Co do zmiany oporów na nawiewie i wywiewie, to niestety nie „rozjeżdża” się to liniowo.
      Obecnie testuję przepływomierz sick’a. Niestety producent napisał wyraźnie w instrukcji, że nie wolno mierzyć przepływu gazu i tylko nadaje się do cieczy. Jak do tej pory leży sama turbinka w kanale wentylacyjnym i sprawdzam kiedy się zatrze. Leży już tam dobre pół roku i nadal się kręci.
      Pomiar przepływu na kryzie ma duży plus, nie ma w nim części mechanicznych.

      Użyłem jeden tłumik, zaraz za centralą, na nawiewie. Jeszcze przed rozdzielaczem. Na wyciągu zabrakło mi miejsca, ale też bym założył. Tłumik taki standardowy – sztywne spiro z wełną wewnątrz.

      Zastanawiam się czy na samym tłumiku nie ma za małego spadku ciśnienia. Ewentualnie można dodać małą kryzę przed tłumikiem.

      Pozdrawiam
      GrzegorzM.

  6. Wojtek

    Milo mi, ze moj pomysl sie spodobal.
    Masz rację. policzylem spadek cisnienia jaki bedzie na tlumiku u mnie. Maks 1,5 Pa. Za mało na pomiary. Przydalaby sie jakas kryza która dala by z 20 do 50 Pa. To juz mozna mierzyc.
    Jeżeli chodzi o inne metody pomiaru przeplywu to zastanawialem sie nad zakupem miernika takiego jak ty masz, rozebranie go i podlaczenie do sterownika. Tam prawdopodobnie jest układ impulsatora. pozostaje liczyc impulsy i czas.

    Twoj sick raczej sie nie zatrze. Sadze jednak ze w gazie ma spory bład pomiaru. Stad wskazanie na ciecze. Kiedys robilem przeplywomierz na elemencie piezo plus kawalek blaszki. Ale to dawne dzieje.

    1. GM Post Author

      U mnie skropliny odpływają grawitacyjnie. Rozwiązanie trochę inne, bo na wzór odwodnienia podciśnieniowego, jakie się stosuje przy zbieraniu deszczówki na halach. Mniejsza średnica, bo tylko 7 mm średnicy wewnętrznej. Skropliny początkowo zbierają się w tace ociekowej. Kiedy poziom przekroczy ok 1 cm powyżej odpływu, następuje przedostanie się wody do wężyka i zaczyna samo się napędzać. Jak wino z baniaka.

Leave a Comment

Your email address will not be published.