Dane w chmurze

     Przyszła wiosna, rekuperator przeżył pierwszą zimę. Pojawiło się pełno innych wiosennych zajęć, przez co temat rekuperatora zamarł na blisko miesiąc. Teraz kiedy wszystko toczy się już letnim trybem, miałem dostatecznie dużo czasu, aby zakończyć prace nad komunikacją WiFi.

     Sterownik jest tak zaprogramowany, aby sam realizował pełny cykl pracy, reagował na zmieniające się warunki i stany alarmowe. Nie potrzeba zewnętrznej ingerencji w układ. Finalnie postanowiłem, że komunikacja będzie odbywała się tylko w jednym kierunku. Będzie to udostępnianie danych pomiarowych. Oczywiście można zapytać, a po co mi takie coś ? W dobie światowej cyfryzacji i powszechności Internetu, gdzie telewizor skrycie podgląda użytkownika, lodówka ma stałe łącze z ruterem, a szczoteczka do zębów łączy się przez Bluetooth z telefonem, to dlaczego nie centrala.

Najprostszym rozwiązaniem, oczywiście jest WiFi. Brak kabli, łatwość w połączeniu i przesyłaniu danych, skłoniła mnie do wstawienia czegoś takiego do sterownika. Naturalnie wiązało się to z pewnymi zmianami na płycie sterownika. Musiałem, zmienić kilka ścieżek i pinów, aby uzyskać wolny port szeregowy w mikroprocesorze oraz wymienić układ zasilania.

     Pierwotna konstrukcja przy włączonym podświetleniu i wszystkich innych układach, potrafiła obciążyć zasilacz prądem 500 mA. Zastosowany stabilizator posiadał zakres 1 A. Teoretycznie wszystko jest dobrze, ale dodanie czegokolwiek, zawęża mi bufor prądowy i powoduje, że radiator zaczyna się grzać. Moduł ESP8266 podobno w tzw. piku może potrzebować ok. 200 mA prądu. Było to stanowczo za dużo. Pierwszy plan to zmiana stabilizatora na mocniejszy. Niestety nic sensownego nie znalazłem, a praca równoległa dwóch stabilizatorów nie wchodziła w grę. Poszperałem trochę po „elektrodzie” i trafiłem, na małe przetwornice impulsowe. Napięcie wejściowe w bardzo dużym zakresie 4,5-28 V, a wyjście regulowane od 1,8-26 V. Prąd maksymalny 3 ampery, co było znaczącą poprawą.

Początkowo obawiałem się pulsowania napięcia, ale po zaimplementowaniu filtrów wygładzających, wszystko jest ok. Ciekawostką jest to, że taki zasilacz pracuje bez jakichkolwiek radiatorów .

     Moduł WiFi zaprogramowany jest w języku skryptowym LUA. Właściwie nic wielkiego. W Internecie jest cała masa przykładów, na których można się wzorować. Dostosowanie czegokolwiek, do własnych potrzeb, nie zajmuje wiele czasu. Ja o takim języku programowania nie wiedziałem nic, do czasu kiedy musiałem go użyć. Nauczenie się podstaw nie jest niemożliwe. To co potrzebowałem, do zrealizowania komunikacji między moim mikroprocesorem, ruterem i serwerem danych, zajęło mi kilka dni.

Końcowy efekt można obejrzeć na thingspeak.com. Już wcześniej wspominałem o tym serwisie, więc ograniczę się do absolutnego minimum i powiem tylko, że coś takiego jest.

Mój kanał : 92117

Link do kanału

Ustawiłem go jako kanał publiczny. Każdy chętny może wejść i sprawdzić dane on-line. Nie są wymagane żadne hasła, konta czy smsy. Wchodzisz i masz na tacy.

Do mobilnego podglądu danych można użyć aplikacji z Google Play, o nazwie ThingView. W takim przypadku mam dostęp do danych z poziomu telefonu. Ot taki bajer.

 

Pozdrawiam

GrzegorzM.

Leave a Comment

Your email address will not be published.